„Pojedynek dwóch cyborgów” – w taki sposób jeden z komentatorów telewizji EuroSport, podsumował to co działo się na korcie w Melbourne podczas półfinału wielkoszlemowego turnieju Australian Open, pomiędzy Serbem Novakiem Djokoviciem, a Szkotem Andy Murrayem. Dla jednego i drugiego tenisisty był to ogromny wysiłek fizyczny jak i psychiczny lecz zwycięsko wyszedł z niego obrońca tytułu sprzed roku. Po prawie pięciu godzinach gry, na tablicy wyświetlił się ostateczny wynik: 6:3, 3:6, 6:7(4:7), 6:1, 7:5 dla Novaka.
W pierwszym secie po stronie obu tenisistów pojawiły się błędy. Podczas 47 minut, Novak popełnił ich 15, zaś Murray 20. Już w drugim gemie Serb niestety nie wykorzystał dwóch break pointów, lecz naprawił swój błąd w czwartym gemie, kiedy skutecznie odbierał serwisy swojego przeciwnika i dzięki temu wyszedł na prowadzenie 3:1. Szkot robił wszystko, by zmniejszyć różnice gemów, lecz nie potrafił osiągnąć swojego celu i przegrał pierwszą partię 6:3.
Nerwowość obu graczy stopniowo ukazywała się w ich poczynaniach. Drugiego seta lepiej rozpoczął Novak, lecz Szkot szybko wyrównał w czwartym gemie 2:2, który trwał około 10 minut. Od tej pory coś zaczęło się psuć w grze Serba. Przede wszystkim brak koncentracji spowodował wiele błędów i tym samym „przejęcie pałeczki” przez Murraya, który po wykorzystaniu w trzecim secie piłki na przełamanie, prwadził 4:2. Po kilkunastu minutach gry Nolemu nie udało się dogonić przewciwnika i ze spuszczoną głową musiał uznać wyższość Szkota.
Dramat rozpoczął się już na początku trzeciego seta. Zawodnicy na przemian zdobywali punkty. Z minuty na minutę mecz przeradzał się w „tenisowy maraton” i walkę z samym sobą. W żaden sposób nie można było wskazać faworyta, bowiem raz Murray, raz Djoković mieli okresy lepszej gry i dominacji na korcie, lecz nie trwało to na tyle długo by można było mówić o przewadze któregoś z nich. Przy stanie 3:3, Novak popisał się przepięknym asem i wysunął się na prowadzenie. Przeciwnik Novaka dokonywał w tym meczu rzeczy niemożliwych, takich jak na przykład obronienie trzech setowych piłek dla Serba przy stanie 5:4. Zremisował i ruszył do kontrataku. Bombardowany Serb musiał się bronić i słaniając się na nogach ze zmęczenia doprowadził do tie-beraka, w którym po raz kolejny uległ przciwnikowi.
Czwraty odsłona spotkania była wielką niewiadomą. Każdy mógł postawić sobie pytanie czy Novak wróci do walki o finał turnieju Australian Open. Po niecałych 15 minutach pojawiła się odpowiedź, kiedy Nole prowadził już 4:0. Ten set kompletnie nie pasował do całego meczu, bowiem widać było tu dominacje tylko jednego tenisisty. Dwudziestoczteroletni Szkot, nie mógł uwierzyć w to, z jaką łatwością oddaje tę partię. Formalności stało się zadość i Murray „wywiesił białą flagę”, przegrywając aż 6:1!
Piąty set – prowadzenie Novaka 1:0. Po fatalnie rozegranym poprzednim secie przez Murraya, wraca z dalekiej podróży i doprowadza do wyrównania 1:1. Po nieprawdopodobnie wyczerpujących gemach Novak przy stanie 5:2, jest już o krok od zwycięstwa w tym dramatycznym pojedynku. Wszystko wskazywało na to, że jego przeciwnik odpuści tak jak w poprzedniej partii. Wszyscy, którzy tak myśleli szybko zostali sprowadzeni na ziemię, bowiem Murray dokonał rzeczy wręcz niemożliwej i zremisował 5:5. „Trzeba być wróżką wysokiej klasy, żeby przewidzieć co tu się teraz wydarzy” – trafnie ocenił sytuację komentator. Znajdujący się na skraju wyczerpania Serb znalazł na szczęście jeszcze resztke sił, którą to zadał ostateczny cios przeciwnikowi i wygrał seta 7:5.
W niedziele o godzinie 9.30 czasu polskiego, Djoković zmierzy się w finale z Rafaelem Nadalem. Trzymamy kciuki Nole!
Galeria z meczu na stronie australianopen.com







